iWoman.pl iWoman.pl

przejdź do listy blogów przejdź do serwisu

LogowanieRejestracja

biały diabeł
Długo mnie nie było…
Tak… nie było, bo moje myśli wzniosły się wyżej i zataczały koła zaciskając ręce.
Nic to, zabrałam dzieci i wyjechałam na narty.
Chciałam wyjechać odpocząć od neta i swoich własnych myśli.
Ja chciałam wyjechać ale chłopakom, to się nie bardzo podobało.
Jedynym argumentem przeważającym, na korzyść mojego wyboru, był zamówiony rosołek podany na stół zaraz po powrocie z nart, obiadek, potem obowiązkowa sjesta u Mamy. Argumenty chłopaków na Nie, doskonale znam…BRAK NETA I KOMPA!!!! 
dla mnie, to kończy się okrzykiem HURRAAA…
nawet ładowarki do komórki nie muszę mieć i może się całkiem rozładować…
o to chodzi!…nie ma mnie dla nikogo, jesteśmy tylko dla siebie.
Tam właśnie wykładamy się na ciasną wersaleczkę i odchodzi drapanko, głaskanko i klepanko… a jak mam dość to Babia przejmuje rolę drapaczki.
Niestety, całą drogę jęczeli, że to niby do Czech bliżej i lepiej…
ale gdzie podają gorący rosołek i obiadek dostosowany do dziwactw każdego z osobna?…
Ja na pewno nie spełniam życzeń i nie robię wariantów, kluseczek, ziemniaczków… temu z sosem… temu bez…. a ten lubi buraczki a tamten ogórki…o nie! to Babcia może takie numery wyprawiać.
Jęczeli, ale ledwo weszli w drzwi to pytają:
-Babcia pierogi są?
Oczywiście, że były chociaż było po 22, godzina przyjazdu jest bez znaczenia i zawsze późna…
Jeden miał przysmażane ze skraweczkami, drugi bez skwarek, a ja ze skraweczkami i śmietaną.
Rano pobudka i wyjazd z Wujkiem, czyli moim Bratem, na narty.
Dojechaliśmy jak nigdy na rozpoczęcie dnia, jazda po świeżutko ratrakowanym stoku, marzenie!.
Naciągnęli mnie na całodniowy karnet, chociaż dla mnie to za długo.
Ja sobie znajdę zajęcie ,w barze:)  albo popatrzę na wysiłki brata Instruktora narciarstwa, co mi tam ...mogę poczekać aż się wyszaleją na śniegu. Zima nie będzie już długo.
Pojechali na swoje czarne trasy a Brat zaproponował doskonalenie stylu mojej jazdy.
No tak, styl to ja mam …swój…. i dobrze mi z nim ale niech będzie, posłucham fachowca.
Dostałam lekcję jazdy na krawędziach, usłyszałam jak to ciało ma płynąć w ślad za nartami, które same niosą.
Świetnie… najczęściej to ja płynę albo płynie ze mnie jak widzę stromy stok, z którego musze zjechać, bo nie da się inaczej, tylko w dół…
Narty mnie niosą gdzie chcą a ja próbuje nadążyć za nimi, nie pozwalając im nabrać niekontrolowanej prędkości.
Pojeździłam trochę na tych krawędziach a brat zajął się swoimi uczniami. Wskazał mi swojego kolegę, którego nazywają „Diabeł”.
Tak, diabły zwracają moją uwagę i nie wiem dlaczego ciągle ich pełno przy mnie a tu znowu diabeł!.
Patrzyłam jak uczył chłopca jazdy na snowboardzie a za chwile dziewczynę na nartach…
no tak czorty potrafią na wszystkim kusić do tego twarz ma opalona słońcem, pewnie niezły gagatek.
Znudziła mi się ośla łączka, to ściągnęłam chłopaków do towarzystwa na moje zmagania z górami.
Pogoda była wstrętna, ciepło, śnieg lepki i ciężki przyklejał się do nart. Wysoko na górnej stacji mgła taka, że widać tylko jedno krzesełko przed sobą.
Okropnie!!! nie wiadomo gdzie jechać, nie widać nic przed sobą, do tego tłum w kolejce…łeeee żadna przyjemność, mieli racje ferie dolnośląskie załadowały góry. Postanowiliśmy skończyć wcześniej.
Ostatni wyjazd i przejazdem przez lasek dojechać do parkingu. Chłopcy znali trasę, to kierowali ruchem, czekając na mnie na rozjazdach.
Podjechałam do jednego a Oni leniwie wstali i wolno ruszyli dalej. Krzyknęłam tylko.. gdzie?… i zobaczyłam wskazanie ręką w dół…to jadę.
Tym razem trzymali się blisko, przystając co chwile, a ja swoim slalomkiem tysiąca zakrętów:), przesuwałam się spokojnie w dół :) 
Usłyszałam tylko, że potrafię dokładać nartę… he ale nowość, no bo potrafię,  a co…
Podjeżdżamy pod tablicę a synek macha i woła do mnie:
- choć zobaczyć którędy jechałaś
- no którędy niby?
Tam na tym rozwidleniu te leniwe ruchy odwracały moja uwagę a synkowie dyskretnie zasłonili oznaczenia tras i skierowali mnie czarna trasą w dół…
Cwaniaki, nabrali mnie, bo wiedzieli, że dobrowolnie tam bym nie pojechała.
Tak to jest z facetami, nie można im wierzyć, nawet tym ledwo odrastającym od ziemi.
Ja już to znam i takie chwyty wliczone są w moje pojęcie tolerancji i poprawki na facetów.
Dzień kończył się nijako ale najciekawsze było jeszcze przed nami.
Zapytałam brata czy chce skorzystać z naszych karnetów i zrelaksować się po nudnej, chyba?, pracy. Brat popatrzył na tłum i zrobił taka minę, po której nie musiał nic mówić.
Podszedł Diabeł i też otrzymał propozycję wyprostowania kręgosłupa i zjazdu z pełną sztuką sportową.
Diabeł popatrzył na mnie i mówi:
- Ja jestem profesjonalistą i po całym dniu uczenia mam dość jazd,
uśmiali się wszyscy a ja drążyłam dalej …
- myślałam, że po całym dniu biegania z nartami pod górę, zajadów tyłem w skłonie prawie do ziemi, to chce się wyprostować plecy i przypomnieć sobie jak wygląda przyjemność jazdy,
Na to Diabeł odpowiedział, że dla Niego przyjemnością jest jak Ktoś mu zapłaci.
Jak mu zapłacą, to On może sobie zjechać, dlaczego by nie.
 
Zakończył stwierdzeniem, że jest prawdziwym profesjonalistą a przyjemność ma w zarabianiu na "chleb".
hmmm?
Wszyscy ryknęli śmiechem… niby prawda ale czy do końca?
No nie wiem, czy to jest czysty profesjonalizm.
Moja definicja troszeczkę odbiega od takiej materialnej podstawy.
W domu, po tradycyjnym obiadku, zapytałam brata dlaczego nazwali tego faceta Diabłem.
No tak, tylko Diabeł potrafi zarobić wielokrotność wynagrodzenia za godziny, w godzinę. Jego rekord to osiemnastu uczniów w jedna godzinę.
Rekord ilości a co z jakością ?
Zrobili sobie nawet mecz… Kto więcej zarobi w ciągu dnia… przegrywający stawia obiad w barze.
Diabeł uczy na wszystkim, potrafi w kolejce uczyć początkujących, zanim Jego właściwy uczeń wyjedzie wyciągiem na górę.
Fajnie, nie mam nic przeciwko zaradności i zorganizowania .
Pełne wykorzystanie swojego czasu, praca na pełnych obrotach, marzenie pracodawcy.
Nawet sama bym się zgodziła na naukę w przerwach kolejkowych wiedząc, że facet w tym czasie uczy kogoś innego.
Kogo oszukuje w takim razie?
Siebie…
Swoją pasję do sportu i przyjemność jazdy na nartach sprzedaje zamieniając w rutynę i bezduszne wykonywanie nudnych czynności. Można przecież zarabiać i nie tracić przyjemności z tego co się robi.
Prawdziwy Diabeł, który sprzedał własna duszę.
Kiedy się o tym dowie?
Co z tych pieniędzy zostanie… oby tylko niemiłe wspomnienie…
To ja miałam świetnego Instruktora, który w jedną godzinę nauczył mnie przyjemności jazdy.
Jazdy takiej, która przynosi radość, to nic, że nie stylowa, mało sportowa i koślawa…
Ta przyjemność nie polega na ściganiu się i wysiłku w dorównaniu innym. Ona jest dostosowana do mnie, do wysiłku, który nie przekracza granicy, w której kończy się przyjemność.
muzycznie:
 
Komentarze (14)
burza tańczyć z wilkami

Komentarze

2010-02-09 08:51:14 | *.*.*.* | bodeta
Re: biały diabeł [1]
Diabeł tkwi w szczegółach.
Ja zwracam uwagę na nie, y znaleźć to, co mnie interesuje.
Być może amerykańscy naukowcy już zajmowali się tym problemem - mi się
wydaje, że faceci częściej są materialistami. Natomiast kobiety cenią
własną pasje i szczęście nie musi dla nas być "drogie".
Pozdrawiam. skomentuj
2010-02-09 09:20:47 | *.*.*.* | ag0874
Re: biały diabeł [1]
kobieta zawsze zostanie kobietą istotą ,która tak czy tak dąży do jakiej
takiej doskonałości oczywiście we własnym zakresie(i dobrze!) a
mężczyźni są zwykle podkreślam zwykle przyziemni a więc i materialne
sprawy są dla nich najistotniejsze to praktycy z reguły skomentuj
2010-02-09 12:10:55 | *.*.*.* | zbuntowana
Re: biały diabeł [5]
no to fajnie że w ciągu godziny się tyle nauczyła;) skomentuj
2010-02-09 15:09:53 | 85.219.250.* | figa007
Cześć Ewcia :)
Diabły mają to do siebie, że nie są szczęśliwe...
Ja też jestem wylajtowaną "narciarką" :) Muszę nad tym popracować,
hahaha
Może nawet dzisiaj?
Pozdrawiam :) skomentuj
2010-02-09 15:59:26 | 94.75.121.* | Yodha
Cześć Ewa...mam nadzieję,że odpoczęłaś troszkę od tych demonów
elektronicznych,czyli komputera i komórki.... cieszę się, ze są jeszcze
ludzie umiejący być szczęśliwym bez użycia technologii....
Podoba mi się twoja umiejętnośc odnajdywania przyjemności w prostych
sprawach bez przeliczania jej na monety...

oby tak dalej :))

pozdrawiam Cię i zabieram tyłek wiadomo gdzie ;) skomentuj
2010-02-09 18:19:07 | 78.8.89.* | marek_live
Re: biały diabeł [1]
cześć, powinnaś się nauczyć że na narty zawsze trzeba jechać z kimś
obcym, najlepiej w wieku naszych dzieci, choćby jedną osobą bo wtedy
jest inna atmosfera, ktoś kogoś szuka, umawia się, na kogoś się czeka
itd. itp. coś się dzieje, potem wspólny obiad i wino wieczorem, wtedy
nawet pogoda specjalnie nie przeszkadza,
dziś zarezerwowałem 3 doliny i w marcu jedziemy we 4 na męski wyjazd
(bez srania po krzakach) będzie poranna jazda po sztruksie
HURRRAAAAA!!!!!!! skomentuj
2010-02-09 21:39:42 | *.*.*.* | ewa_live
Bodeta...masz rację mężczyźni są materialistami w sensie zapewniania
bytu rodzinie ale potrafią kochać to co robią czasem jesteśmy zazdrosne
o pierwszeństwo pracy... sport się kocha, to jest bardziej pasja niż
praca tak myślę i nie wyobrażam sobie zawodu sportowca ...mężczyźni
uważają, że kobiety są materialistkami przyzwyczajonymi do brania,
trochę w tym prawdy jest bo nie martwimy się o byt, który należy do roli
faceta...schemat ale tak od dawien dawna było ...to faceci polowali, są
wyposażeni w mięśnie i silę a my?...bujamy trochę w obłokach i wtedy
jesteśmy szczęśliwe :) pozdrawiam również :) skomentuj
2010-02-09 21:42:25 | *.*.*.* | ewa_live
ag0874 no właśnie, też tak uważam i tacy są nam potrzebni a my im:)
dziękuję skomentuj
2010-02-09 21:46:38 | *.*.*.* | ewa_live
Zbuntowana...tak właśnie, bo to dało mi siłę do wytrwałości w dalszych
niepowodzeniach i do dzisiaj sobie przypominam słowa Pana Szymona, wtedy
młodego studenta z dredami na głowie :) czasem słowa uczą dużo, dają
więcej niż fizyczne umiejętności...pozdrawiam:) skomentuj
2010-02-09 21:49:22 | *.*.*.* | ewa_live
dzięki Figa...wylajtowana jesteś ciągle...aż się boję co to będzie jak
nad tym popracujesz :) jak to wytrzyma Instruktor:) pa:) skomentuj
2010-02-09 21:51:08 | *.*.*.* | ewa_live
Yodzia...życie mnie tego nauczyło...dostałam trochę w tyłek to teraz mam
to w nosie i czuje sie wolna:) pa:) skomentuj
2010-02-09 21:56:30 | *.*.*.* | ewa_live
wiem Marek, wiem... drugi dzień pojechaliśmy z innym bratem i Jego
dziećmi...pogoda była jeszcze gorsza bo strasznie wiało mrozem ale to
była inna jazda... mam nadzieje że ja tez kiedyś zorganizuję babski
wyjazd...oj będzie się wtedy działo :) i nikt nie będzie jęczał i
marudził... no to dajcie czadu po tym sztruksie, a francuski sa ładne
chociaż? bo Francuzi to wiem...i ładnie mówią kocham:))) skomentuj
2010-02-14 21:44:17 | *.*.*.* | elastar
Re: biały diabeł [1]
No niestety,jak ktos traktuje,przyjemnośc dla zarbku,to sentymenty idą
na bok,ale chociaż odpoczełaś troche od kompa.ps.A ta zima,to chyba nie
tak szybko się skończy niestety,chociaz dla niektórych,jak widac,to
dobrze. skomentuj
2010-02-15 00:02:38 | *.*.*.* | ewa_live
tak odpoczełam a zima faktycznie długa i snieżna...pozdrawiam :) skomentuj
Najnowsze wpisy
2010-03-22 00:07 powój
2010-03-20 10:56 może pingwinka?
2010-03-17 22:32 wiatr w żaglach
2010-03-15 20:34 niezapominajki
2010-03-12 18:04 szalet publiczny
Najnowsze komentarze
2010-03-22 00:25
ewa_live:
może pingwinka?
dzięki Robaczku :) posadziłam...chłopcy wywieźli aparat do ojca i nie mogę Wam pokazać moich[...]
2010-03-22 00:21
ewa_live:
może pingwinka?
Marietko...było słonecznie i deszczowo....cisnienie skakało i w głowie też :) menopauzie to ja[...]
2010-03-21 00:41
robaczek120:
może pingwinka?
Ewo!. Bo My wariaci mamy swoje zasady:).Tak zawsze mówiliśmy sobie Ja i moja pierwsza[...]
2010-03-20 17:13
marietka:
może pingwinka?
Nie wiem, jak tam u Was, ale na Podkarpaciu tak ciepło i słonecznie,ze aż....głupio;) To[...]
2010-03-20 11:16
ewa_live:
wiatr w żaglach
Cześć Figa...fajna przygoda to fakt...ja się trochę wystraszyłam tej choroby i jakoś nie bardzo[...]
O mnie
ewa_live

Są we mnie wszystkie pory roku

Mój profil w iWoman.pl
Kategorie
Ogólne